Czujnik czadu przed sezonem grzewczym — gdzie go powiesić i na co patrzeć przy zakupie

Czujnik czadu przed sezonem grzewczym — gdzie go powiesić i na co patrzeć przy zakupie

Czujnik czadu to jeden z najtańszych zakupów przed sezonem grzewczym i jeden z niewielu, które realnie ratują życie. Dobry model z oznaczeniem normy EN 50291 kosztuje zwykle 60–150 zł. Powinien wisieć w pomieszczeniu z piecykiem gazowym, kotłem lub kominkiem, 1–3 metry od urządzenia, a drugi w sypialni. Po 7–10 latach sensor się zużywa i czujnik trzeba wymienić, nawet jeśli wciąż świeci zieloną diodą.

Dlaczego czad jest tak niebezpieczny?

Tlenek węgla nie ma zapachu, koloru ani smaku. Powstaje przy niepełnym spalaniu gazu, węgla, drewna czy oleju, najczęściej wtedy, gdy do paleniska dociera za mało powietrza albo przewód kominowy jest niedrożny. W każdym sezonie grzewczym straż pożarna odnotowuje tysiące interwencji związanych z tlenkiem węgla, a zatrucia wciąż kończą się śmiercią kilkudziesięciu osób rocznie.

Typowe objawy, czyli ból głowy, senność i nudności, łatwo pomylić ze zmęczeniem albo przeziębieniem. W nocy nie da się ich w ogóle zauważyć. Dlatego jedyną pewną ochroną jest urządzenie, które mierzy stężenie i zaalarmuje, zanim zrobi się groźnie.

Gdzie powiesić czujnik czadu?

Miejsce montażu decyduje o tym, czy czujnik zareaguje na czas. Producenci i wytyczne europejskie powtarzają kilka tych samych zasad:

  • pomieszczenie ze źródłem spalania – łazienka lub kuchnia z gazowym podgrzewaczem wody, kotłownia, salon z kominkiem,
  • 1–3 metry od urządzenia – nie bezpośrednio nad kuchenką ani nad piecykiem, bo tam czujnik będzie wył przy każdym uruchomieniu,
  • na ścianie wyżej niż drzwi i okna, ale co najmniej 15 cm pod sufitem, albo na suficie minimum 30 cm od ściany,
  • z dala od okien, kratek wentylacyjnych i okapu – przeciąg rozrzedza gaz i opóźnia alarm,
  • drugi czujnik w sypialni lub na korytarzu przy sypialniach – tak, żeby alarm był słyszalny w nocy przy zamkniętych drzwiach.

W mieszkaniu w bloku z centralnym ogrzewaniem i kuchenką elektryczną ryzyko jest mniejsze, ale nie zerowe. Czad może przedostać się z mieszkania sąsiada przez nieszczelne przewody wentylacyjne, zwłaszcza w starszych budynkach.

Na co patrzeć przy zakupie

Najważniejsze jest oznaczenie normy EN 50291 na opakowaniu lub w instrukcji. Bez niego nie wiadomo, przy jakim stężeniu i po jakim czasie urządzenie zareaguje. Dobrze, jeśli czujnik ma sensor elektrochemiczny, a producent podaje jego żywotność. Modele z wbudowaną baterią na 10 lat są wygodniejsze niż te na wymienne paluszki, o których łatwo zapomnieć.

Przydatny, choć nieobowiązkowy, jest wyświetlacz pokazujący stężenie w ppm. Pozwala zauważyć niewielki, ale stały poziom tlenku węgla, który nie uruchamia alarmu, a świadczy o problemie z piecykiem. Trzeba też uważać na pomyłkę przy półce: czujnik gazu ziemnego nie wykrywa czadu. To dwa różne urządzenia, choć w sklepie leżą obok siebie i wyglądają podobnie.

Sam czujnik to jednak tylko ostatnia linia obrony. Coroczny przegląd kominiarski, drożna kratka wentylacyjna i nawiewniki w szczelnych oknach PCV robią więcej, niż najlepszy alarm, bo zapobiegają powstaniu czadu w ogóle.

Co zrobić, gdy czujnik czadu włączy alarm?

Otworzyć okna, wyłączyć urządzenia grzewcze, jeśli da się to zrobić bez zwłoki, wyprowadzić wszystkich na zewnątrz i zadzwonić pod numer 112. Nie wracać do mieszkania, dopóki straż pożarna nie sprawdzi pomieszczeń.

Sebastian Krzemiński

Redakcja profi-group.pl

Budujesz już urządzasz dom?

Skorzystaj z naszych porad, które pozwolą Ci się cieszyć z komfortowego życia

Polomarket

Gwarantujemy, że z zaoszczędzonych pieniędzy zorganizujesz wakacje dla całej rodziny :)

Sprawdź koniecznie!

kontakt@profi-group.pl